30 mar 2015

nie takie drobne zmiany.

Kiedy po raz pierwszy pokazałam szersze kadry z naszego salonu, pytaliście dlaczego na ścianach jest tak pusto. Otóż jeśli chodzi o dekorowanie naszego mieszkania, nauczyłam się że nie należy się spieszyć. Szybkie i spontaniczne decyzje często nie są idealnym rozwiązaniem. Nie spieszyło nam się zatem z wierceniem w ścianach, dopóki nie byliśmy przekonani, czego tak naprawdę chcemy.




Lampa na nożycowym uchwycie kupiona została jakieś 3 lata temu na Allegro. Niestety nie miała elementu, na którym można by ją umocować do ściany. Była w kolorze srebrnym i z uszkodzonym kablem. Kiedy do mnie przyjechała, ochoczo zabrałam się do pracy. W sklepie elektrycznym kupiłam kabel do starego typu żelazek, oddałam ją do wypiaskowania i pomalowania. Była gotowa. Oprócz jednego, drobnego elementu - mocowania. I tak sobie czekała te kilka lat, aż mój kochany J. się nad nią zlitował, wymyślił jak zrobić mocowanie, w którym miejscu mogłaby zawisnąć i... jest. Wg. mnie pasuje idealnie do klimatu naszego domu. Chcieliśmy stworzyć przytulny kącik i nad lampą zawiesiliśmy półki - najpierw miała być jedna, ale uznaliśmy, że dwie, w kształcie litery "L", lepiej kompozycyjnie "domkną" ten kąt.

Zanim zrobiłam te zdjęcia, czekałam na pewną przesyłkę. Marka moKee podarowała nam filcowe pojemniki, których zastosowanie znałam zanim do mnie przyjechały.
W domu, w którym mieszka Maluch, zawsze jest sporo tekstyliów - kocyki, otulacze, pieluszki... Muszę przyznać, że w kwestii tych pierwszych mam prawdziwego fioła - ilość nie zna granic. Jeśli jakiś mi się spodoba - musi być mój. To trochę obsesyjne, bo nie umiem się opanować, no ale...



U nas pełniły będą rolę porządkową - ułożone, dziecięce kocyki to samo dobro - są pod ręką i nie muszę ich szukać po całym domu. Szary filc to ostatnio jeden z moich ulubionych dodatków - zarówno osobistych jak i we wnętrzach. A kiedy zrobione z niego rzeczy są wykonane dokładnie i z dbałością o każdy szczegół - przyjemność jest podwójna. Filcowe kosze występują w trzech rozmiarach. Nasz jest z tych największych.
MoKee sprezentowało nam coś jeszcze, ale o tym napiszę w kolejnym poście - tym razem w temacie niemowlęcym.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,
Agnieszka

24 mar 2015

BloggersBabyShower cz. 2 / "gdzie znajdę..."

Czyli co znajduje się w pokoju małego T. zwanego Gwiezdnym Chłopczykiem?

Tak jak obiecałam, przygotowałam dla Was zestawienie produktów, które można znaleźć w pokoju małego T. Te przepiękne prezenty oprócz walorów estetycznych mają też za zadanie ułatwiać opiekę nad Małym Człowiekiem.



Beaba Polska - wanienka i wszelkie akcesoria pielęgnacyjne w pięknym miętowym kolorze sprawdzają się idealnie. Kuferek w którym jest miejsce na wszelkie potrzebne kosmetyki, pieluszki i leki to wygodny sposób na utrzymanie porządku w akcesoriach malucha.

Janod Polska - drewniany piesek na sznureczku skradł moje serce. Chciałabym żeby mały T. był kiedyś psiarzem, a ma ku temu doskonałe warunki - Figa tylko czeka na zabawy z takim kompanem, a jeśli będzie miała dość ciągnięcia za uszy i ogon, ten uroczy psiak trochę ją odciąży.

Mamas&Papas Polska - karuzelka z gwiazdkami nad łóżeczko, ochraniacz, kocyki i małe muślinowe pieluszki - wszystko doskonałej jakości i w pięknych, stonowanych kolorach. Skradły moje serce.

Skip Hop Polska - sprezentowana mata edukacyjna z motywem lasu i lesnych zwierząt zaczyna powoli przykuwać wzrok i przyciągać rączki małego T. Rozwijająca, kolorowa i naprawdę rewelacyjnie wykonana. Polecam z całego serca!

Northome - doskonale znane czytelnikom mojego bloga miodowe (heksagonalne) półeczki. Niekwestionowany hit w wystroju pokoiku Gwiezdnego Chłopczyka, po prostu.

Pink no more - śliczne tekstylia w odważnych wzorach i kolorach. Bambusowe otulacze, mięciutkie kołderki, przezabawne wzory - mogłabym mieć od nich wszystko! Jak opisuje się sama marka: "Smart ideas for mums".

MiniBe - sensoryczny basenik z piłeczkami - rozwój sensoryczny maluchów może teraz być naprawdę stylowy! Kiedy tylko zobaczyłam propozycję MiniBe wiedziałam, że koniecznie musimy mieć basenik w naszym pokoiku - nie mogę doczekać się kiedy T. będzie z niego korzystał.

Muppetshop - razem z Dziewczynami, które nas odwiedziły przygotowali piękny zestaw prezentowy - śpiworek, kombinezon i otulacze marki Lodger, smoczek Hevea (ulubiony!) i zawieszkę do wózka. Wszystko to zapakowane było w cudowną drewnianą skrzynię Woodenstory. Boskie!

Stokke Polska - czy ktoś jeszcze nie zna wspaniałego krzesełka TrippTrapp? Do nas przyjechał TT w wyjątkowym, przepięknym kolorze Storm Grey. Dodatkowo dostaliśmy nakładkę Newborn Set oraz zabezpieczenia dla siadającego malucha. Ja jestem zakochana i wiem, że jeśli będziemy mieli więcej dzieci - będziemy mieli więcej TrippTrappów.

DPAM Polska - dzięki tej francuskiej marce ubranek Gwiezdny Chłopczyk prezentuje się naprawdę stylowo! Pięknie wykonane ubranka, niebanalne wzory - z przyjemnością ubieram w nie małego T.

Uwaga! DPAM ma dla Was kod rabatowy -15% do swojego sklepu internetowego.
Kod ważny jest do 3. kwietnia 2015r. i nie dotyczy produktów z outletu.

Przy zamówieniu należy wpisać kod: BBS2015

Kapibara - świetny sklep wnętrzarski prowadzony przez Agatę. Mam od niej kilka przedmiotów i ze wszystkich jestem baaaardzo zadowolona. Marynarski plakacik w miętowym kolorze idealnie wpisuje się w nasz klimat.

Miss Pompon - tiulowych pomponów widziałam w życiu wiele. Ale tak idealnych, równiutkich i pięknych kolorów nie widziałam u nikogo innego. Wiszące w pokoju "stadko" pomponów przyciąga wzrok zarówno małego T. jak i odwiedzających nas Gości.

Wiewiórka i Spółka - zadbała o imprezową stronę naszego spotkania. Banerek, czapeczki i balony nadały prawdziwie odświętny charakter naszemu spotkaniu.

Kids Town - sprezentowało Gwiezdnemu Chłopczykowi pudła w motyw... oczywisty. Gwiazdki i gwiazdeczki, ręcznie zszywane pudła, nasycone kolory - to lubimy. I polecamy zajrzeć, bo motywów na tych pięknych pudłach znajdziecie cały ogrom do wyboru!

A jeśli szukacie takich cudownych retro plakatów jak nasze, z motywem gruszki i jabłka, koniecznie zajrzyjcie do sklepu Oli - decorOlka (teraz po zapisaniu się do newslettera -10% na pierwsze zakupy!) Ja je uwielbiam, i wiedziałam że zawisną w pokoju mojego dziecka niezależnie od tego, czy będzie to chłopczyk czy dziewczynka - pasują wszędzie!

Niebieskie i zielone geometryczne autka to... gryzaki ODA od Lullalove. Kolorystyka trafiona w 100%! Mam nadzieję, że trochę ułatwią małemu T. trudny czas ząbkowania...

Czy jeszcze coś wpadło wam w oko o czym nie napisałam? Koniecznie dajcie znać!

Wszystkie przedmioty z powyższej listy polecam z czystym sumieniem. Są doskonałej jakości, pięknie wykonane, naprawdę warto je mieć. Jeszcze raz dziękuję sponsorom, że zechcieli nam je podarować!

Pozdrawiam serdecznie,
Agnieszka

20 mar 2015

BloggersBabyShower - relacja / część 1.

Życie lubi płatać nam figle. Kiedy pod koniec czerwca dowiedziałam się, że jestem w ciąży byłam w trakcie przygotowań do Bloggers GARDEN PARTY. Impreza ta, niezwykle udana, tak bardzo spodobała się wszystkim uczestniczkom, że postanowiłyśmy znaleźć kolejną okazję do spędzenia razem czasu. I wtedy padł pomysł: zorganizujmy Baby Shower! W pierwszej chwili wydało mi się to tak niesamowicie nierealne i odległe, że tylko się roześmiałam. Kiedy jednak każdy kolejny tydzień witał mnie coraz większym brzuszkiem, pomyślałam sobie: zróbmy to! Przygotowania tak naprawdę zaczęłam w październiku. Napisałam kilka maili, kilka cudownych marek odezwało się samych. Impreza zaczęła mieć kształt i ideę. Datę ustaliłyśmy z Dziewczynami na styczeń - to miał być 8my miesiąc mojej ciąży, a ja - czując się przez cały czas doskonale - byłam pewna, że doczekam. I tu własnie pojawiły się schody - 9go stycznia trafiłam do szpitala, żeby w 35 tygodniu ciąży, 11go stycznia, powitać na świecie Małego Człowieka. Śmiejemy się, że postanowił iż taka impreza bez Gospodarza odbyć się nie może. No i właśnie się odbyła. Przyjechały do mnie Ola, Lu i Marta, żeby w kameralnym gronie 4rech blogerek (strasznie szkoda, że trafił nam się czas chorowania, wyjazdów i innych zdarzeń losowych, bo miało być nas 2x tyle...) świętować pojawienie się Gwiezdnego Chłopczyka...






Sobotę spędziłyśmy plotkując, jedząc (ja chwilowo bezglutenowo i bezlaktozowo) i zaśmiewając się do łez. Zaplanowałyśmy sesję zdjęciową pokoiku na niedzielę, więc całą sobotę spędziłyśmy po prostu leniuchując napawając się własnym towarzystwem.

Pokój mojego Synka jest w 100% spełnieniem moich marzeń. Dzięki prezentom od Sponsorów mogłam stworzyć przestrzeń, która odzwierciedla moje poczucie estetyki. Czasami zarzuca mi się, że pokoik małego T. jest... mało dziecięcy. Czy aby na pewno...?











Ola zrobiła mi pamiątkową sesję z moim Maluszkiem - Kochana, dziękuję Ci za tę piękną pamiątkę!


W pierwszej chwili chciałam opisać nasze spotkanie w jednym poście, ale wiecie co? Postanowiłam przygotować jeszcze jeden. Z dokładnym spisem wszystkich przedmiotów, które można zobaczyć na zdjęciach. Jutro co prawda jedziemy całą Rodziną witać wiosnę na półmaraton ślężański, więc nie uda mi się tego zrobić, ale po weekendzie przygotuję dla Was post specjalny. Ciekawi czego używamy i co czeka na Małego Człowieka w jego pokoju? Zaglądajcie koniecznie!

Tymczasem już teraz chcę podziękować wszystkim niesamowitym markom, które swoimi prezentami sprawiły, że każdego dnia, wchodząc do szarego królestwa Gwiezdnego Chłopczyka, na mojej twarzy pojawia się wielki uśmiech. DZIĘKUJĘ!


Pozdrawiam Was serdecznie!
Agnieszka

6 mar 2015

bo matka...

...to przede wszystkim kobieta! I ma swoje potrzeby, wiadomo. Bo oprócz spania z przerwami co 3 godziny, oprócz przemierzania kilometrów z wózkiem i spędzania przesłodkich chwil z pacholęciem na ramieniu ufnie ssącym pierś - ma swoje potrzeby. Tak po prostu. 
Chcę dobrze czuć się we własnej skórze, wciąż czuję potrzebę otaczania się ładnymi przedmiotami i dekorowania swojej przestrzeni. W tym pierwszym idealnie pomagają mi proste kosmetyki o bardzo uproszczonych składach. Odkrycie tej zimy to brzozowo-nagietkowy krem Sylveco. Nie mam czasu na makijaż, zresztą nigdy nie miałam przesadnej potrzeby używania kolorowych kosmetyków. Ten krem sprawia, że skóra jest otulona i natłuszczona - na długie wędrówki w zimnie i wietrze sprawdza się idealnie,


Masło shea sprawdza się idealnie w pielęgnacji wszelkich przesuszonych miejsc, a także jako... ochrona dla końcówek włosów. I tutaj aspekt praktyczny wygrywa ponad wszystko - mamy kilka kosmetyków w jednym. Kilka dni temu kupiłam organiczne masło shea z Ghany - mam pewność, że nie jest z niczym mieszane, bo przyjeżdża w "zaplombowanym" szklanym słoiczku. To własnie karite jest składnikiem genialnego kremu z L'Occitane, który aktualnie mam bez przerwy pod ręką - zmiany pieluszki i częste mycie rąk zdecydowanie idą w parze z używaniem tego kremu.



Jako że mój Synek ma niecałe 2msce, wolę nie urządzać sobie z  nim wycieczek do centrum handlowego - póki co po prostu się boję. Spacerujemy raczej w okolicy, a o sklepy zahaczamy żeby kupić składniki na obiad. Moją potrzebę kupowania idealnie spełniają zatem... sklepy internetowe. Na pleciony kosz chorowałam od zeszłego lata. I tak oto jest - idealnie taki, jaki chciałam.



Internetowe zakupy uwielbiam - jednego dnia klikam i zamawiam, a kolejnego kupione przedmioty przywozi do nas kurier. To lepsze niż uganianie się po tłocznej galerii, choć przyznam, że wypady do TkMaxxa wciąż sprawiają mi duuużo radości...

Pleciony kosz i talerzyk z króliczkiem pochodzą ze sklepu Scandiloft.pl

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,
Agnieszka

23 lut 2015

halo halo!

Czy ktoś tu jeszcze zagląda? Bo ja muszę się Wam przyznać, że mam naprawdę mało czasu na bloga. Wydawałoby się, że przy niemowlaku czasu będę miała aż nadto. Nic bardziej mylnego! Godziny upływają mi na karmieniu małego żarłoka, spacerowaniu godzinami po naszych okolicach i... spaniu. Cieszę się, że już coraz bliżej wiosna - z każdym dniem jest przyjemniej. W naszym domu pojawiają się wiosenne akcenty w postaci cebulowych roślin, które uwielbiam. Gdyby nie zdrowy rozsądek byłoby ich zapewne zdecydowanie więcej - najchętniej obstawiłabym nimi każdy kąt!



W wolnych chwilach pracuję nad zdjęciami, o które poprosiła mnie właścicielka marki YOU N' ME - Gosia. To dla mnie prawdziwa przyjemność, gdyż mogę w 100% decydować o stylistyce zdjęć. Cieszę się, że Gosia obdarzyła mnie zaufaniem i pozwoliła stworzyć klimat marki w tak bliski memu sercu sposób i zadbać o zdjęciową stronę swojej kolekcji.




Mały T. skończył wczoraj 6tygodni. Przez cały ten czas w opiece nad Chłopczykiem pomagają mi różne przedmioty i gadżety. Planuję napisać dla Was post o tym, bez czego nie wyobrażam sobie naszej codzienności. Już wkrótce!

Pozdrawiam serdecznie,
Agnieszka.