14 paź 2014

portrety.

To jest zdecydowanie inny post od tych, które pojawiały się tu do tej pory. Zabrzmi to strasznie...narcystycznie, ale tak bardzo podobają mi się zdjęcia, które zrobiła Iza, że nie mogę ich nie pokazać.

Oto ja, oczami pierwszej kobiety, która otrzymała Grand Prix National Geographic - Izabeli Perez Hariette - dziękuję po stokroć!



 Pozdrawiam Was ja, Matka szczęśliwa.
Agnieszka

10 paź 2014

WYNIKI!

Wiem, że długo kazałam czekać. No cóż, teraz niektóre rzeczy zajmują mi dwa razy więcej czasu niż zazwyczaj. No i chyba ogarnia mnie jesienny leń... Kocyś, herbatka, i mogę spaaaaać...



































Nie przedłużając - wyniki znajdziecie na zdjęciach poniżej. Wygranych zapraszam do kontaktu na maila agafleischer@gmail.com. Wasze adresy wraz z numerami telefonów przekażę Asi z Cotton Ball Lights Polska, i to właśnie Ona wyśle do Was 20kulkowe łańcuchy w wybranych przez Was kolorze.


































Serdecznie dziękuję za wspólną zabawę i... mam nadzieję, że dołączycie do mnie także przy okazji kolejnych konkursów?

Już jutro o tej porze, razem z innymi wnętrzarskimi blogerkami, będę uczestniczyła w wykładach, warsztatach i imprezach towarzyszących Łódź Design Festival. Nie mogę się już doczekać! Meetblogin, nie mogę się doczekać! 

Pozdrawiam i do zobaczenia po weekendzie!
Agnieszka

6 paź 2014

projekt: pokój niemowlęcy cz. 3

Już, już mieliśmy wybrany dywan. Już prawie po niego pojechaliśmy, ale... no nie pojechaliśmy. Jakoś tak sprawa się rozmyła. Po prostu o nim zapomnieliśmy. Uzanałam to za wystarczający dowód na to, iż nie byliśmy sobie pisani. I tak oto temat dywanowy ucichł. Aż do soboty. Sobotni poranek spędziliśmy na przeglądaniu strony IKEI i wybieraniu różnych rozwiązań. I nagle zobaczyłam TEN dywan. Po prostu w 3 sekundy wiedziałam, że IDEALNIE pasuje do mojego pomysłu - miks szarości, bieli, drewna, trochę retro... J. przyznał mi rację - w godzinę stwierdziliśmy: jedziemy! No i wrócił z nami. Razem z najprostszą komodą. Wydaje mi się, że całość gra. Tak po prostu, jakby od początku miało to tak wyglądać.



































Widzicie te piękne kocyki? Obydwa są marki Mamas&Papas, której często będę wyznawała swoją miłość. Są bardzo starannie wykonane, mają piękne wzory i trafiają w mój gust w 100%! Produkty tego producenta utwierdzają mnie w przekonaniu, że można otaczać się dobrym designem nawet w przypadku urządzania przestrzeni dla Maleństwa. Mam jeszcze kilka rzeczy tej marki, które koniecznie będę chciała Wam pokazać - przyjemności nalezy dawkować, więc wszystko po kolei.

































Dywan rozłożyliśmy wczoraj około południa żeby miał szansę się rozprostować. A wieczorem wszyscy razem zalegliśmy na podłodze. Ależ było przyjemnie! Takie chwile, kiedy cała rodzinka spędza czas razem, to największy skarb.

































Pozdrawiam bardzo serdecznie, zacznijcie nowy tydzień jak najlepiej!
Agnieszka

3 paź 2014

jestem dynią.

Co prawda nie jakąś wielką, ale taką już dość sporą Hokkaido.

Noszę tę dwoją Dyńkę ze sobą i co rusz nachodzi mnie ochota na wypróbowanie przepisu z pomarańczową królową jesieni. Tym razem postanowiłam zaimprowizować wytrawną tartę z podsmażoną wcześniej dynią i serem typu 'blue'.
Uprzedzę pytania i troskę - w ciąży mozna jeść sery pleśniowe i inne, pod warunkiem, że zostały wytworzone z pasteryzowanego mleka. Dodatkowo obróbka termiczna powinna rozwiać nasze obawy. A że tartę zapiekamy...


































Potrzebujemy:

płat ciasta francuskiego (dzielimy na dwie części i zapiekamy w porcjach)
750g dyni obranej ze skórki i pokrojonej w kostkę
masło (3 duże łyżki)
2 ząbki czosnku
1 średnią cebulę
ok. 100g sera typu blue
1 jajko
1 mały kubeczek jogurtu naturalnego
suszony rozmaryn (jesli mamy dostęp do świeżego to świetnie!)
sól
pieprz

Cebulę i czosnek pokrojone w drobniutką kosteczkę podsmażamy na maśle. Pokrojoną w kosteczkę dynię wrzucamy na patelnię, przykrywamy i dusimy do miękkości (uwaga, żeby nie zrobić "papki"!) lekko doprawiając solą i pieprzem, co jakiś czas mieszając. W międzyczasie przygotowujemy sos: jogurt i jajko mieszamy, dodajemy sól i pieprz oraz czubatą łyżeczkę suszonego rozmarynu. W 200*C podpiekamy także ciasto francuskie do lekkiego zezłocenia. Na podpieczony spód nakłądamy dynię, zalewamy kilkoma łyżkami sosu, na wierzch kładziemy kilka kawałków sera 'blue'. Jeśli mamy świezy rozmaryn - możemy na wierzchu ułożyć gałązkę. Całość zapiekamy ok 20min w 200*C. 

































Lubię jeść zdrowo. A takie domowe gotowanie na pewno bardziej mi służy niż jedzenie poza domem. Mam kontrolę nad jakością składników, ilością tłuszczu i świadomość, że to co robię jest dobre nie tylko dla mnie. A to, jak się okazuje, jest ważniejsze niż cokolwiek innego. Świadomość, że odpowiadam w 100% za dwie osoby trochę paraliżuje, ale z drugiej strony daje niezwykłą jakość życia. I to jest piękne!

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,
Agnieszka

2 paź 2014

karaluchy pod poduchy...

...Żyrafy z szafy, a króliki...

...do pokoju Maleństwa!

Królik marki Heico chodził (kicał?) za mną już od dawna. Widziałam go na zagranicznych i polskich blogach, przeglądałam setki zdjęć na Pinterest i myślałam sobie, że jeśli będę miała kiedyś Dziecko to na pewno taki królik stanie w jego pokoju. Jakże bliska to przyszłość!































































Króliczek przywędrował do nas ze sklepu Żyrafy z szafy jako prezent dla naszego Malucha. Dziękujemy z całego serducha! Myślę, że swoim uroczym pyszczkiem i delikatnym światłem będzie przepędzał strachy i rozświetlał delikatnie pokoik podczas długich zimowych nocy oraz ponurych dni. Póki co stanie przy naszym łóżku i będzie cieszył moje oczy o poranku. 

































Kolorystyka, którą widzicie na zdjęciach jest nieprzypadkowa - powoli zbieram dodatki, meble i słodkie dziecięce gadżety. Będzie prosto, z nutką... vintage. Chyba znalazłam swój pomysł na pokój naszego Maleństwa.

Czytam Wasze komentarze dotyczące konkursu CBL & pretty pleasure, ale jest ich tyle, że potrzebuję jeszcze chwili. Wytrzymacie?

Pozdrawiam serdecznie,
Agnieszka.