14 wrz 2014

Wstałyśmy dziś z Figą wcześnie rano (też mi nowość, hihi!) i szykujemy gadżety do nowej sesji. Ciekawi co to będzie? Już jutro koniecznie zajrzyjcie na bloga!































Pozdrawiam,
Agnieszka

11 wrz 2014

jak ja nie lubię czerwonego!

Serio! Nie używam tego koloru w ubiorze, unikam we wnętrzach. Jak to się zatem stało, że stoi u nas obdrapane, czerwone krzesło? Kiedyś już je pokazywałam. Wyciagnęliśmy je z warsztatu dziadka mojego J. Przez moment przebiegła mi po głowie myśl: "maluję!", ale szybko ją odgoniłam, umyłam krzesło z kurzu i pajęczyn i od ponad roku wędruje po naszym domu. Raz stoi w kuchni, za chwilę jest stopniem pomagającym sięgnąć coś z najwyższej półki w sypialnianej szafie, żeby na moment zatrzymać się przy jadalnianym stole. Bardzo je lubię.


































Przy biurku stoi papierowa torba na wzór Le Sac En Papier - to prezent od Blacksis - personalizowane papierowe torby to ich specjalność. Prawda, że przyjemna dla oka?


































A jeśli pamiętacie mój post "ale burak!" to poznacie pewne zdjęcie, które pojawiło się w najnowszym numerze miesięcznika M jak Mieszkanie. Bardzo mi miło, że moja fotografia spodobała się redaktorom i postanowili pokazać ją w artykule o tartach.
































Życzę Wam miłęgo dnia i dużo słonka!
Agnieszka

8 wrz 2014

wyzwanie.

Rzucam sobie wyzwanie. Wiem, że będzie ciężko, bo z cierpliwością to u mnie bardzo różnie. No ale nie ma odwrotu. Wełna kupiona, będę robiła kocyk.
Trzymajcie kciuki, żeby na dobrych chęciach się nie skończyło!































Motywację mam doskonałą, ale czy to wystarczy...?

Pozdrawiam serdecznie,
Agnieszka

6 wrz 2014

projekt: niemowlęcy pokój cz. 1

No i stało się.

Pierwszy zakup do powstającego w mojej głowie pokoiku poczyniony. Kiedy tylko zobaczyłam u mojej Mamy w sypialni druciany domek-półeczkę, od razu wiedziałam, że to właśnie takie domki chciałabym zawiesić w pokoju Maleństwa.































W moich wnętrzarskich zbiorach znajduje się kilka drucianych koszyków. Pomyślałam sobie, że te domeczki będą idealnym elementem ozdabiającym jedną ze ścian, a zarazem dopasują się do tego, co mam już w domu.
Może i są mało praktyczne, ale jakże urocze. Bardzo się cieszę z tego zakupu. Cena jednej szt. to 20zł - kupiłam je w Tigerze.

































Ciekawa jestem co o nich sądzicie? Wg. mnie są przeurocze. Cieszę się nimi jak... dziecko.

Pozdrawiam Was serdecznie,
Agnieszka.

4 wrz 2014

pokój niemowlęcia.

To było oczywiste, że taki temat na blogu musi się pojawić. Prędzej czy później. 

Mam kilka pomysłów na niemowlęcy pokój, ale mając za czytelniczki Was, drogie Mamy, chętnie posłucham Waszych rad.

Otóż mój pomysł z założenia jest spójny z naszym mieszkaniem. Neutralne kolory  w bazie (w tym przypadku myślę o kolorze ścian i meblach) i w dodatkach. Z racji tego, że nasze fotele wciąż czekają na wykończenie (w ten weekend wyszlifuję do końca nogi i oparcia, obiecuję!) i planuję, aby jeden z nich był szary, a drugi brudnoniebieski. Chciałabym właśnie ten kolor powtórzyć w wykończeniu.

Ale od początku.

Mebelki kupimy w IKEI. Biała komoda Hemnes (albo na 8 albo na 3 szuflady choć obawiam się, że 3 to mało...), szare łóżeczko Gonatt, które można zamienić w łóżeczko dla kilkuletniego dziecka poprzez wyjęcie jednej ze ścianek, regały Expedit (już je mamy, więc z przyjemnością je wykorzystam)  przewijak, który pomalujemy na biało.


No i tu zaczyna się robić wesoło, bo marzy mi się pokoik lekko eklektyczny. Z mocnym akcentem w postaci... czegoś. Sama nie wiem co to powinno być? Najpierw myślałam o dywanie w mocny, geometryczny wzór, ale niestety nic z bielą nie wchodzi w grę - Figa uwielbia kulać się po dywanie w salonie, na pewno będzie to robiła także w niemowlęcym.

Przeglądając Pinterest trafiłam na inspiracje, które bardzo trafiają w mój gust. Wszystkie zdjęcia poniżej pochodzą właśnie stamtąd.











Z powyższych zdjęć ogromnie podobają mi się:
  • litery z żaróweczkami - przepiękny kolor, super wielkość!
  • dodatki bardzo vintage (skrzyneczki, krzesełka, skórzana pufa)
  • generalnie typografia (wciąż mi się nie znudziła)
  • dobór kolorów w każdym z pokoików - neutralna baza + ewentualnie jeden konkretny kolor
  • mobil z ptaszkami origami - na pewno taki zrobię!
  • trójkątne półeczki
  • zabawki liski - zakochałam się!
  • bardzo mi się podoba, że na każdym zdjęciu jest jakiś specyficzny akcent.
I to właśnie w ostatnim punkcie zawarty jest mój największy problem.
Co powinno być takim mocnym akcentem? Jak nie przesadzić i nie zrobić tego pokoju zbyt... "muzealnym"?

Pokój niemowlęcy w naszym przypadku to duże pole do popisu. Duże dosłownie, bo ma aż 20m2. Dlatego ustawienie mebli spędza mi ciągle sen z powiek. Jak to powinno wyglądać, żeby miało sens? Żeby nie było zbyt... pusto?

Teoretycznie wiem, że przez jakiś czas możemy postawić łóżeczko po prostu w sypialni, ale prawdę mówiąc chciałabym pokusić się o ustawienie go już od początku w docelowym miejscu.

Ach, mam tyle dylematów i tyyyyle pytań, że coś mi się wydaje, że podobnych postów powstanie jeszcze tysiąć pięćset...

Podpowiedzcie co o tym myślicie, a ja postaram się nie zwariować na punkcie urządzania dziecięcej przestrzeni.

Pozdrawiam serdecznie!
Agnieszka

PS. Nie, nie znamy jeszcze płci. :)

3 wrz 2014

krótko i na temat.

Jaka jest Wasza ulubiona, jesienna przekąska?































Ja, szczególnie jesienią, lubię ratować się delikatnie zrumienionym camembertem z prażonymi orzechami, figą i sosem. Przygotwanie zajmuje mi nie więcej niż 10min, a smak tego dania zawsze poprawia mi humor.

Figi kupuję jesienią w Lidlu. Pojawiają się bardzo często, dlatego korzystam z ich dostępności i komponuję dania z ich udziałem.

Przygotowanie jest dziecinne proste. Figę kroję na pół, a każdą połówkę na niezbyt grube plasterki. W międzyczasie prażę na suchej patelni orzechy, a na niewielkiej ilości oleju podsmażam ser. Sos, którego używam, to połączenie miodu, oleju, soku z cytryny, musztardy (w proporcji 1:1:3/4:1/2) oraz soli i pieprzu. Całość wykładam na głębokim talerzu, polewam sosem i gotowe!

Polecam Wam wypróbowanie tej pysznej przekąski. Gwarantuję, że smak jest rewelacyjny! No i humor od razu jest lepszy!

Pozdrawiam serdecznie,
Agnieszka.

2 wrz 2014

z psem na wakacje?

Dzień dobry po krótkiej przerwie!

Wróciliśmy z tygodniowego urlopu nad morzem. Wbrew obawom - pogoda dopisała w 100% i na koniec lata cieszymy się morską opalenizną i złotymi, słonecznymi refleksami we włosach.
Było świetnie! Kolejny raz nadmorskie wakacje spędziliśmy w towarzystwie czworonoga. Do tej pory jeździł z nami Toffi, który teraz wymaga dużej dawki spokoju i odpoczynku, więc wakacje spędza we własnym posłanku. W tym roku pierwszy raz była z nami Figa. Pomyślicie - ze szczeniakiem na wakacje? Przecież to mało przyjemne, możnaby rzec - męczące! Przecież szczeniak ciągle się wierci i szuka czegoś do gryzienia. Nic bardziej mylnego! Jeśli dobrze zorganizujemy czas swój i psiaka, mamy szansę na naprawdę dobrą zabawę!

































W naszym przypadku zależało nam na pogłębianiu więzi i coraz lepszym poznawaniu naszego psa. Wg. mnie nie ma lepszego sposobu niż wspólna zabawa. Ganianie się po plaży i brzegu morza, rzucanie patyczków czy kopanie dołków potrafi naprawdę nieźle wymęczyć i uszczęśliwić obie strony. 
Spacerując po plaży w kilku miejscach znaleźliśmy wyrzucone przez morze liny i bojki. Niewiele myśląc poodcinałam kilka różnych kawałków i... już miałam nowe zabawki dla Figi. Muszę przyznać, że to najlepsze, psie rozwiązanie, na jakie ostatnio wpadłam. Kupowanie drogich zabawek w sklepach zoologicznych często kończyło się zniszczeniem ich w 15min. Postanowiłam więc, że będę szukała prostych i tanich rozwiązań także w tym przypadku. Taki tok myślenia okazał się trafiony, gdyż wszystkie "zabawki", które znaleźliśmy na plaży, wróciły z nami do domu, pomimo intensywnego użytkowania ich przez Figę i jej Pana.
































Aby wakacje z psem były spokojne i bezstresowe należy pamiętać o kilku kwestiach:

  • podstawowej apteczce (woda utleniona, jałowe gazy, plasterki, bandaż, Tribiotic, pęsetka do wyciagania kleszczy, waciki  i sól fizjologiczna do przemywania oczu)
  • karmie popakowanej w porcje (my pakujemy w śniadaniowe woreczki odmierzone porcje jedzenia)
  • ulubionych przysmakach naszego psa
  • posłaniu, w którym pies śpi w domu (my dodatkowo wzięliśmy Figowy kocyk, oraz poduszkę)
  • dwóch obrożach (co zrobimy, gdy jedna z nich ulegnie uszkodzeniu, a o sklepie zoologicznym w nadmorskiej miejscowości nie ma mowy?)
  • woreczkach na nieczystości
  • i przede wszystkim: o CIERPLIWOŚCI.
W przypadku ostatniego punktu chodzi mi o wewnętrzny spokój. Pies to tylko (i AŻ) pies, ma chwile w któych wszystko wokół jest ważniejsze niż jego właściciel, a pogoń za mewami latającymi między statkami zacumowanymi w porcie jest dużo ciekawsza niż słuchanie poleceń, próś czy gróźb.

Wakacje mają być fajne dla wszystkich. I dla właściciela dumnego ze swojego psa i dla psa, zmęczonego po koniuszek ogona bieganiem po plaży. Nie dajmy się zwariować i cieszmy się każdą chwilą. Przecież życie jest piękne! A kiedy towarzyszą nam cztery łapy - jest także cieplutkie i przyjemnie miękkie.

A Wy? Jeździcie na wakacje ze swoimi psimi kompanami? Jak spędzacie wspólny czas? A może sami robicie dla nich zabawki? Podzielecie się koniecznie swoimi sposobami na wakacje z czterołapkiem.

Pozdrawiamy serdecznie!
Agnieszka & Figa.

20 sie 2014

"Już nie mogę się doczekać!"

My też! Widzimy się w lutym. To tyyyyle czasu i tylko tyle.

































Pozdrawiam,
Agnieszka.

15 sie 2014

kay bojesen.

Kiedy w połowie lipca pojawiły się u mnie Dziewczyny na BGP zadałam pytanie, co kupiłyby sobie z przedmiotów uznawanych za designerskie, gdyby nie musiały myśleć o ich cenie. Kiedy przyszła moja kolej na wyznanie, bez zastanowienia powiedziałam: drewniana małpka Bojesen'a. Uznałam, że to tak odległa przyszłość i na tyle kosztowny gadżet, że spełnienie tego marzenia nie pójdzie tym razem tak gładko. Zdarza mi się, że kiedy o czymś pomyślę, trafiam na to i już nie puszczam. Jednak małpka była poza zasięgiem.
Aż do poniedziałku.































Moi Rodzice wrócili z tygodniowego wypadu na Bornholm. Kiedy Mama zobaczyła w jednym ze sklepów na wyspie małpkę, powiedziała Tacie, że chciałaby ją kupić. Tata pokiwał ze zrozumieniem głową i powiedział: "Kup!" Niesamowici są, prawda? Mama chciałaby, żeby małpka przypominała mi wyjątkowy czas. I na pewno będzie!
W poniedziałek małpeczka zamieszkała u nas. Przenoszę ją z miejsca na miejsce, pamiętając o tym, żeby była wysoko. Figulina łypie na nią z daleka i tylko czeka, kiedy będzie w zasięgu jej łapek i zębów.


































Oczywiście zawsze trzeba mieć marzenia i to nie tak, że teraz już o niczym nie marzę, o nie! Kolejny punkt na mojej liście MUST HAVE to biały Plastic Armchair Eamsów na drewnianych nóżkach. Na szczęście mieszkanie mamy spore, więc miejsce na taki mebel zdecydowanie mamy.
































A Wy? Co byście chcieli przynieść do swoich domów, gdyby cena nie grała roli? Jakie jest Wasze designerskie marzenie, ale taki jedno naj naj?

Pozdrawiam serdecznie,
Agnieszka.

11 sie 2014

z dzieciństwa w dorosłość.

Kiedy nauczyłam się czytać, zaczęłam książki dosłownie pochłaniać. Najpierw rodzice kupowali mi nowe egzemplarze, ale kiedy jedna książka starczała na kilka dni, Mama stwierdziła, że czas zapisać mnie do biblioteki. Pani Bibliotekarka zaprowadziła mnie do działu dla najmłodszych dzieci, w którym książki "do prawdziwego czytania" stanowiły niewielki procent. Szybko skończył mi się materiał czytelniczy. Przeskoczyłam o poziom wiekowy wyżej, żeby w ciągu kilku miesięcy przeczytać wszystko, co miała mi do zaoferowania osiedlowa biblioteka. Zaczęłam czytać lektury obowiązkowe i dodatkowe. Uwielbiałam siadać na łóżku pod kołdrą i zatapiać się w historiach, które sama chciałabym przeżyć. Rodzice nie raz gonili mnie do spania, bo potrafiłam nad książką spędzić wiele godzin, czasami do późnej nocy.































Uwielbiałam książki, które jako mała dziewczynka czytała moja Mama - historie Misia Paddingtona, "Pamiętnik Czarnego Noska", czy "Karolcię" i historię jej zaczarowanego koralika - ach jakże chciałam znaleźć taki koralik! Historię o "Zajączku z rozbitego lusterka" czytała mi Mama. Ostatnio znalazłam wydanie z 1983r na Targu Staroci i za złotóweczkę wróćiło ze mną do domu
































Jednak najukochańsza książką wszechczasów do której wracam bardzo często - ostatnio kilka dni temu - są... "Dzieci z Bullerbyn". Przygody tych dzieciaków bawią mnie do dziś i chętnie sięgam po tę książkę od wielu wielu lat. Kiedyś myślałam nawet, że wybiorę któreś z imion bohaterów dla swoich dzieci, ale to byłaby chyba zbyt wielka fanaberia.































Ciekawa jestem czy Wy też czytacie książki ze swojego dzieciństwa. A jeśli tak, to jakie?

Mi marzy się ostatnio kupienie całej kolekcji Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz - kto wie, moze teraz będę miała czas, żeby wrócić do szalonej rodziny Borejków...?

Pozdrawiam Was trochę sentymentalnie,
Agnieszka.