13 lis 2015

pasja.

Kiedy poznałam J. stwierdziłam w duchu: "fajny, ale to nie mój moment, nie nasz czas". Przystojny, szarmancki, roześmiany i czarujący. Pamiętam, że tak o Nim wtedy myślałam. Przegadaliśmy dobre kilka godzin - okazał się być wyjątkowo sympatycznym i cierpliwym rozmówcą.  Imponowały mi jego sposoby na spędzanie wolnego czasu - biegał w maratonach, przez pół roku pływał na statku... To były pasje, na które ja nie potrafiłabym się porwać, kompletnie poza moim zasięgiem. Do niego po prostu pasowały. W miarę upływu czasu zaczęłam wsiąkać w Jego życie. Zaczęłam razem z nim jeździć na zawody, wytrwale kibicować i czekać na Niego tuż za linią mety. Rozpierała mnie duma. 


Gdy w zeszłym roku okazało się, że będziemy mieli Synka, przez głowę przemknęła mi myśl, że nasze życie przewróci się kompletnie do góry nogami. Jestem osobą, która lubi stanowić sama o sobie. Lubię być niezależna i zarządzać swoim czasem w taki sposób, jaki sama uznam za właściwy - słowem: trudno mi mieć nad sobą kogoś, kto będzie decydował za mnie co mam robić. A przecież kiedy rodzi się Maluch, to on poniekąd zarządza naszym czasem! Obawiałam się też trochę, jak to będzie z bieganiem mojego J. Praca, dom w którym czekamy na niego my, we trójkę (bo przecież Figa jest pełnoprawnym członkiem rodziny!) wytęsknieni... Jak znaleźć czas na treningi i zawody? Na szczęście J. łączy przyjemne z pożytecznym (wybiegana Figa) i najczęściej wieczorami ucieka mi na chwilę z domu. 



W tym roku postanowił, że zdobędzie "Koronę Półmaratonów Polskich". Aby osiągnąć swój cel, musiał w ciągu sezonu biegowego 2015 ukończyć 5 półmaratonów z listy stworzonej przez Polskie Stowarzyszenie Biegów.

Poprzednią niedzielę spędziliśmy we trójkę (J., Figa i ja) w Kościanie, na ostatnim - piątym - półmaratonie wybranym z listy.
Emocje towarzyszące takiej imprezie są naprawdę niesamowite. Blisko 2tysiące biegaczy, ogrom kibiców wzdłuż całej trasy, brawa, śpiewy... Ten dzień zapamiętamy na długo, bo był naprawdę udany. 

Kiedy J. biegł i zniknął na dalszych kilometrach trasy ja razem z Figą piknikowałam w pobliżu mety. Grzałam buzię w słońcu i rozmyślałam.


5,5 roku temu nie sądziłam, że kiedyś będę w miejscu, w którym jestem teraz. W naszym wspólnym domu, za ścianą śpi Chłopiec. Figa leży obok i wtula się w kolana mojego J. Jest dobrze. Tak jak powinno być. Bo pomimo kilku kwestii, które mącą ten spokój - wiem, że damy radę. W końcu jesteśmy RODZINĄ. Każdy z nas ma swój czas tylko dla siebie - na swoje pasje i potrzeby, Ale kiedy trzeba - jestesmy razem. I to jest w życiu najwazniejsze, żeby być we właściwym miejscu, we właściwym czasie. A jeśli czasami wydaje nam się, że to nie "nasz moment, nie ten czas" zastanówmy się raz jeszcze, czy aby na pewno. I dajmy sobie szansę. Bo gdybym z góry przekreśliła tę znajomość, o której dziś piszę - nie byłabym tu gdzie jestem.



Pozdrawiam Was ciepło,
Agnieszka.

PS. Bidony i pojemniki, które widzicie na zdjęciach to Lifefactory. Wykonane ze wzmocnionego szkła i schowane w rękawach zrobionych z silikonu klasy medycznej. Wygodne w użyciu i higieniczne. A do tego naprawdę ładne. Odkąd mamy swoje, z chęcią zabieram je ze sobą, kiedy wychodzę z domu. Nawet T. pije z lifefactory'owego bidonu! Marzy mi się jeszcze kilka pojemników oraz szklanki. Są przepiękne! 

Jeśli chcielibyście kupić produkty Lifefactory, zajrzyjcie TUTAJ - producent przygotował dla Was 15% zniżkę na hasło "prettypleasure". Zniżka ważna jest od 13 - 20. listopada. 
Mam nadzieję, że się Wam przyda.

11 komentarzy:

  1. Awwwwww... i się wzruszyłam :)
    Buziaki dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aga pięknie to ujęłaś. Nie mogłaś lepiej <3
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam, jak rozmawiałyśmy niedługo potem - i wiesz, coś czułam, że to będzie Ten On <3 jesteście najlepsi - wszyscy czworo!

    OdpowiedzUsuń
  4. mmm pudełko z orzechami najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie podoba mi sie, ze Agnieszko usuwasz komentarze czytelnikow. Zaraz po ukazaniu sie posta dwie osoby wypowiedzialy sie na temat postow sponsorowanych. Nie zrobily tego w brzydki sposob, jedynie wyrazily swoje zdanie. Bylo to jedynie zwrocenie uwagi na zmiany na blogu. Jest to w pewien sposob brak szacunku do Twoich czytelnikow.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też to zauważyłam, kolejny raz komentarze, które odnoszą się do natarczywej reklamy na blogu są usuwane. Widać Autorce bloga nie zależy na sugestiach czytelników. Ja zdecydowanie usuwam z ulubionych. Posty wnętrzarskie już i tak odeszły w zapomnienie, a za gazetkę reklamową dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie to ujęłaś. To jest kwintesencją prawdziwej miłości i szczęśliwego Domu.

    Pozdrawiam.
    Magda z My Sweet Dreaming Home

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie to ujęłaś. To jest kwintesencją prawdziwej miłości i szczęśliwego Domu.

    Pozdrawiam.
    Magda z My Sweet Dreaming Home

    OdpowiedzUsuń
  9. osttani fragment jest przepiękny !! Trafiłaś u mnie w najczulszy punkt i zdecydowanie zgadzam się, że kązdy musi mieć swoje pasje, a najważniejsze żeby w te wyjątkowe chwile być razem jako RODZINA <3 Dziękuje !

    OdpowiedzUsuń