24 lip 2014

100% hand made!

Znacie to uczucie, kiedy jakiś projekt czeka niedokończony na litość? Tak było z moim stołem z pnia. Dawno już wyszlifowałam plaster drewna, który przywiozłam z tartaku, polakierowałam blat i przykręciłam pomalowane na żółto nogi (odkręcone od jednego z naszych ikeowych taboretów). Niestety któregoś pięknego dnia zerwało się oberwanie chmury i mój piękny stół (którego nie jestem w stanie dźwignąć) nasiąkł do granic możliwości. Suszył się pewnie z miesiąc w warsztacie i... nadeszła sobota. A wraz z nią zaplanowany przyjazd Dziewczyn. Musiałam w końcu coś z tym stołem zrobić! Przetarłam blat drobnym papierem, poprosiłam J. żeby wniósł go do domu i... voila! Stoi! Uff!































Muszę przyznać, że jestem z niego bardzo dumna. W 100% zrobiłam go sama. Okorowałam, wyszlifowałam (taśmowa szlifierka to niezła siłownia!), polakierowałam i przykręciłam nogi, które pomalowałam na żółto (założenie jest takie, że nogi będą kute, póki co mamy przed sobą wersję "low budget"). 

Na zdjeciach pojawił się pierwszy prezent od Sponsorów naszego Bloggers GARDEN PARTY - ręcznie robiona, sojowa świeca BLIK. U mnie akurat o zapachu czekolady. Mniam! To też 100% hand made!
































Bardzo jestem ciekawa, co myślicie o moim pierwszym stolarskim podboju. Podoba Wam się?

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie z deszczowego (wreszcie!) Poznania,
Agnieszka