13 lis 2014

Ms Green!

Pod poprzednim postem, kiedy przyznałam się do mojej bezgranicznej miłości do koloru szarego Iza napisała, że oprócz przezwiska Ms Grey powinnam mieć też drugie - zdecydowanie bardziej zielone. Cóż mogę powiedzieć? To najprawdziwsza prawda. Miłość do roślin przekazała mi Mama, która skończyła studia z kształtowania krajobrazu. W naszym domu zawsze było dużo kwiatów. Nic więc dziwnego, że i w domu, który tworzę razem z moim J. jest ich całkiem sporo. Właściwie... są wszędzie. W sypialni, w kuchni, w pokojach... Na półkach, komodach, parapetach - nawet na lodówce. Lubię rośliny, a one chyba lubią mnie.




Z ciekawostek mam w domu różne gatunki hoi, araukarię, kilka sukulentów, platycerium czyli tzw. łosie rogi, wielką clivię na którą wciąż szukam odpowiedniej osłonki, pileę peperomioides (któej notabene dłuuugo szukałam). Dodatkowo w ogrodzie panuje niezmiennie moja kolekcja host (mam już ok 40 różnych) i żurawek. Uwielbiam grzebać w doniczkach i na grządkach, przestawiać, aranżować. To jest mój klimat. A ziemia za paznokciami? No cóż, hoje przerzuciłam w keramzyt i zaczęłam uprawę hydroponiczną. Oby dobrze rosły!



Czujne oko wychwyci na zdjęciach pewne zmiany, które nastąpiły w ciągu ostatnich kilku dni. Dużo się dzieje i z przyjemnością pokażę Wam postępy prac. Jest coraz bardziej domowo i bardzo mnie to cieszy. Pokoik Potomka nabiera kształtów, przyjeżdżają nowe meble. Nie mogę się już doczekać kiedy to wszystko stanie na swoich miejscach.

Pozdrawiam bardzo serdecznie,
Agnieszka.

PS. Jeśli macie jakiś problem z roślinami - dajcie znać w komentarzach, moze uda mi się pomóc choćby wirtualnie.