3 lis 2009

mam cię! i... choroba jest nudna.

Długie poszukiwania mają swoje dobre strony. Szukanie czegoś, czego się bardzo chce, zakończone znalezieniem swojego marzenia jest niesamowicie satysfakcjonujące, uszczęśliwia. Tak było z moim Singerem. Baaardzo go chciałam. Uruchomiłam wszelkie możliwe kontakty. Singer babci dostała siostra Mamy, Singer 'wsiowy' trafił na... złom ( nie mogę tego znieść... ). Aż w końcu pewna wspaniała osoba powiedziała, że taki zapomniany i niechciany stoi na wsi, w domu jej rodziców. Że może podpytać i może, może uda nam się ściągnąć go do Poznania. Cała akcja trwała w sumie kilka tygodni. Najpierw owa osoba musiała poprosić tatę, aby sprawdził czy go ma. Miał. No ale wyciągać coś z zagraconej szopy nie jest tak łatwo. Na szczęście tata owej osóbki uparł się i wyciągnął moje cudo na światło dzienne. Wczoraj do mnie przyjechał. Czekałam do dziś aby zrobić mu jakieś zdjęcia, bo z lampą po ciemku to nie przystoi. Nie takiemu elegantowi. On potrzebuje doskonałej oprawy. I tak oto trafił do mnie, mój jedyny, wspaniały [SINGER].





W ramach prezentu dostałam wspaniałe lustro. Ma grubą drewnianą ramę, kropeczki wokół ( ah Ushii! wiem co czułaś pisząc o lustrze ze szwedzkich blogów! ), wygląda jakby miało sto lat. Zakochałam się w nim, jest cudowne, niesamowicie klimatyczne! Jak tylko zmienię wystrój pokoju na pewno zawiśnie na którejś ze ścian.



Mojej choroby mam już dość. Nie znoszę leżeć bezczynnie w łóżku. Siedzenie w domu jest fajne, ale tylko wtedy, kiedy można robić tysiąc rzeczy. Dziś już nie wytrzymałam. Upiekłam owsiane ciasteczka z żurawiną. Mmmm! Pychotka rozpieszczająca podniebienie.



Pozdrawiam Was jesiennie,
Agnieszka.

18 komentarzy:

  1. Ależ piękną patynę ma Twój SINGER! A o lustrze, no cóż powiedzieć jest WSPANIAŁE! Uwielbiam takie ciacha z wszelkimi płatkami, a żurawinka ożywiła je z pewnością!
    Cieplutko pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam takiego samego singera i w dodatku wciąż szyje!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj te singier-owskie nogi sa bombowe.

    Chyba jestem u Ciebie pierwszy raz - pozwolisz, że będę wpadać częściej?

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny prezent!
    A na widok ciasteczek od razu leci ślinka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Llooko - no właśnie ta patyna mnie powstrzymuje przed robieniem mu czegokolwiek. Zakładałam, że jak stanę się posiadaczką Singera to pomaluję go na czarno. Teraz mi jakoś żal... :)

    Skrzatko - wspaniałe są takie maszyny z duszą! :)

    Mili - bardzo mi miło, że mnie odwiedziłaś. Oczywiście zapraszam częściej. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Folkmyself - dziękuję Ci. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana, właśnie zmieniłam adres swojego bloga i przez to chyba wszystkie kontakty. Przez kilka godzin szukałam wszystkich swoich blogowych przyjaciół w internetowej przestrzeni i wreszcie zalazłam większość, a nawet kilka nowych ciekawych blogów po drodze. Mniejsza o to, zapraszam teraz na http://lawendowe-wzgorze.blogspot.com/. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. No prezenty pierwsza klasa.Lustro wspaniałe,a Singer cóż mogę powiedzieć,no,wszyscy wiemy,Singer to Singer :)

    Ciasteczkami narobiłaś mi smaka,zdradzisz przepis?

    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj właścicielko Singera, zajrzyj do Mnie. Tak samo jak Ty cieszę się od niedawna takim nabytkiem. Piękne zdjęcia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. o jakie cuda u Ciebie!!!
    Singer - boski, oj zazdroszczę! miałam kiedyś same nogi, ale gdzieś przepadły, nie wiadomo gdzie :( a mój wymarzony Singer jest dla mnie nieosiągalny, nawet nie zapytam czy by mi go nie dali bo wiem że nie... przynajmniej mam singera trochę nowocześniejszego po Mamie :)

    muszę zapytać - skąd ta rama?? to jednostkowa rzecz, czy jakiś sklep? też chcę :)))te kuleczki są uzależniające!

    OdpowiedzUsuń
  11. Lawendo - zajrzę, dzięki za zaproszenie. :)

    Paula - przepis mam w formie papierowej, przepiszę na laptopku i podeślę Ci na maila. :) Fakt, Singer to Singer i kropka. :D

    MarioPar - ojej, witam singerkową "świeżynkę", ale to przyjemność dobrać się wreszcie do takiego cuda, prawda? Dzięki za miłe słowa.

    Ushii - jedna jedyna była. Prawie palpitacji serca dostałam, bo ją "schowali" pod innymi i myślałam, że już nie ma ( bo ja miałam to lustro upatrzooone... ;) ) Cieszę się, że się moje cuda podobają. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniałości!!!
    Przepiękny Singer, cudne lustro, apetyczne ciasteczka i jak pięknie obfotografowane wszystko! Jesteś mistrzynią :)
    Wszystkiego najlepszego dla Was z okazji 4 rocznicy :) Życzę kolejnych 104!

    OdpowiedzUsuń
  13. cały dzień się zbierałam, by napisac Ci, że CUDNY Twoj nabytek. CUDNY!
    i szeptem dodam... nie maluj go, Kochana...

    :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudny nabytek :) a patyna rzeczywiście do pozostawienia....
    Ciasteczka wyglądają smakowicie, a Tobie duuużo zdrowia życzę :))

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękny prezent - naprawdę pozazdrościć. A Singer - no jak wszyscy piszą - to Singer - super po prostu a w tym stanie postarzonym naprawdę wygląda rewelacyjnie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lustro rzeczywiście pięknie się prezentuje. A ciasteczka... mniam. Może zdradzisz przepis, połączenie z żurawiną brzmi bardzo ciekawie.
    Pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  17. Agutku,koniecznie mi wyślij.
    Ja tak lubię żurawinkę,ale w formie ciasteczkowej,jeszcze nigdy nie jadłam :)

    paula_71@gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudna ''singerka''!Poczęstowałam sie jednym ciasteczkiem...wygląda pysznie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń