Od zeszłego roku chodził za mną syrop z kwiatów czarnego bzu. Mówi się o jego leczniczych właściwościach i cudownym smaku. Podobno herbata z odrobiną tego syropu doskonale rozgrzewa i walczy z uciążliwym przeziębieniem. Latem można go wykorzystać do orzeźwiających napojów ( woda gazowana + plaster cytryny + kilka listków melisy i syrop właśnie ) i słodkich koktajli. W zeszłym roku jednak nie mogłam się jakoś zebrać i do zrobienia syropu w końcu nie doszło. Jednak tym razem wzięłam ze sobą nożyczki, koszyk i psa i wybraliśmy się na pole. Oczywiście czarny bez pięknie strzeżony był przez krzaczaste wręcz pokrzywy. Bardzo inteligentnie weszłam w nie w krótkich spodenkach i muszę przyznać, że to był kiepski pomysł. Całe poparzone nogi, Toffik, który nie wiedział za bardzo jak się stamtąd wydostać... Na szczęście zebrałam 30 baldachów i mogliśmy wrócić do domu, żeby zabrać się za robienie syropu.
Przed jego przygotowaniem warto rozłożyć kwiaty czarnego bzu na gazetach, aby ewentualni mieszkańcy kwiatostanów mogli spokojnie wyemigrować. Kwiatów nie należy myć ani otrząsać, ponieważ najcenniejszą ich częścią jest kwiatowy pyłek. Dlatego warto pamiętać, że bez zbieramy tylko i wyłącznie z dala od ulic - nie chcemy przecież syropu z dodatkiem kurzu, pyłu i, co najgorsze, spalin.

Do przygotowania syropu potrzebne są:
20-40 baldachów czarnego bzu
1 kg cukru
1 litr dobrej wody ( ja użyłam niegazowanej mineralnej )
1 cytryna
Kilogram cukru zagotowujemy z wodą i sokiem z cytryny. W niektórych przepisach podane jest, że można wrzucić całą cytrynę pokrojoną w kostkę. Ja użyłam samego soku, ponieważ skórka cytryny od wewnątrz jest, przynajmniej dla mnie, zbyt gorzka i odczucia nie są zbyt przyjemne - chciałam uniknąć tego w moim syropie. W czasie kiedy syrop będzie się podgotowywał, nad garnkiem należy obciąć z kwiatostanów same kwiaty - z jak najmniejszą ilością zielonej łodyżki.
Następnie zalewamy gotującym się syropem kwiaty, mieszamy i zostawiamy na 48h. W ciągu tych dwóch dni należy przemieszać syrop przynajmniej raz dziennie. Po tych 48h syrop trzeba przelać przez gazę do wyparzonych butelek / słoiczków i zapasteryzować. Po otwarciu trzeba syrop przechowywać w lodówce.

Mama zrobiła dla mnie ostatnio poduchę na drutach. Jest niesamowicie przyjemna w dotyku, śliczna i jedyna w swoim rodzaju. Chce mi się kiedyś porozrzucać takich poduch na łóżku / kanapie bo są wyjątkową ozdobą. W ogóle jestem poduchomaniakiem i najchętniej miałabym ich bardzo dużo. Tylko gdzie to wszystko ułożyć?

Pozdrawiam serdecznie,
Agnieszka.
Jak ja sie ciesze ze jestem w blogowej spolecznosci;) wiem juz ze mozna robic syrop z sosny, "miodek" z kwiatow mniszka no a dzieki Tobie ze i czarny bez do czegos sie przydaje;)
OdpowiedzUsuńdo poduchy z checia przytulilabym sie. Pozdrawiam
Ja w zeszłym roku zrobiłam syrop z kwiatów bzu i go nie pasteryzowałam, podgrzałam go tylko przed wlaniem do butelek i nie trzeba go przechowywać w lodówce bo wcale się nie psuje;)wiem bo tej pory stoi jeszcze jedna butelka:)
OdpowiedzUsuńpodusia rzeczywiście śliczna:)
Tak z innej beczki...świetna poszewka na jaśka! :))
OdpowiedzUsuńJa właśnie mam w planach poszukiwania jutro baldachimów w celu zrobienie tego syropu i jeszcze cukru, ponoc fajnie te baldachimy zasypać cukrem i zrobić taki aromatyczny cukier
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
rewelacyjna poducha i w dodatku szara - zakochałam się
OdpowiedzUsuńpoduszka przecudna :) myślałam kiedyś żeby na poduszki przerobić stary sweter :)
OdpowiedzUsuńU mnie teście robią sok, ale z owoców, cała kuchnia zachlapana na fioletowo co prawda wtedy jest, ale soczek I klasa i to go właśnie do herbaty popijamy w czasie choroby :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
jestem pod wrażeniem, może i zrobienie syropu nie jest zbyt skomplikowane ale niewielu się do tego zabiera ;)
OdpowiedzUsuńA poducha - cudna ! Widziałam gdzieś już takie ale zawsze miały kosmiczne ceny:(
Pozdrawiam
Mja babcia robi ten syrop, jest cudowny :)
OdpowiedzUsuńNigdy nie robiłam syropu z bzu. A poducha bajeczna wprost!
OdpowiedzUsuńRobiłam ten syropek w ubiegłym roku!!!Naprawdę świetny!!!
OdpowiedzUsuńPozdrowionka
te syropy coraz bardziej mnie kuszą, tylko szkoda, że nie mam gdzie zebrać bzu.
OdpowiedzUsuńPoducha jest przepiękna, świetna włóczka :)
Poducha jest absolutnie przepiękna! chyba muszę mojej mamie przypomnieć że też kiedyś działała prężnie na drutach :D
OdpowiedzUsuńja też jestem poduszkomaniaczką... póki co lokuję je wszystkie (no znaczną część) na balkonie-więc nie odczuwam zbyt ich obecności...gorzej będzie jak przyjdzie zima i trzeba je będzie znieść do domu :P ahahaha