5 lut 2012

Zaczynam zbieranie cebul roślin typowo wiosennych. Hiacynty, szafirki, żonkile... To znaczy, że dość mam już mrozu, a większa jego ilość może w obecnym stanie grozić marudzeniem i niezadowoleniem. Bo i cóż, że słonce świecie, skoro jest jeszcze bardzo wysoko i wcale nie grzeje buzi? Wiosnę robię sobie w domu, bo tej za oknem chyba niezbyt się spieszy.







Ostatnio moja blogowa aktywność przewyższa wszelkie normy. Allegrowe zakupy czekają na wpłatę i niedługo będę mogła się czymś pochwalić. No i znalazłam dwa piękne metalowe taborety, które skradły moje serce i mocno kuszą, żeby naruszyć świnkę skarbonkę. Ach, cóż począć? Dać się zwariować? Oszaleć do reszty? Serce mi się kraje jak pomyślę, że miałyby zostać tam, gdzie są. Byłyby spełnieniem jednego z większych marzeń. Co robić?

Pozdrawiam Was znad kubka cynamonowej herbaty,
Agnieszka.

PS. Ostatnio bardzo podobają mi się wszelkie plecione fryzury. Zobaczcie co Mama mi wyczarowała na moich odrastających wreszcie włosach, zdjęcie o TU.

17 komentarzy:

  1. piękne zdjęcia:) jak zawsze:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia. Bardzo mnie cieszy Twoja blogowa aktywność :-) W sprawie taboretów radzę spełnić marzenie, okazja może sie już nie powtórzyć a lepiej później nie żałować.
    Fryzura piękna, też lubię takie plecionki.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszko, Twoja mama to istny skarb. Myślę, że i Ty taką mamą kiedyś będziesz, już masz niezłe zadatki na super żonę, gospodynię domową, pracownika. Rany, przeciez Ty masz dopiero 2.. lat! A taki potencjał. Tak trzymać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia cebulek :) a warkocze to moja miłość i też plecie mi je moja Ma :)) pozdrawiam z nad kubka zaparzonego hibiskusa ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To zdjęcie cebulek jest znakomite, a takie fryzurki ostatnio bardzo mi się podobają:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak... Zielone wnosi powiew wiosny do domu... U nas na parapecie rozgościły się szafirki, prymulka i hiacynt. Czuję, że to jeszcze nie koniec... Byle do wiosny, byle przyjemniej i radośniej dla oka. Pozdrawiam!
    http://postaremuodnowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczna wiosna u Ciebie. Warkocze lubię, ale nie umiem ich robić.
    Urzekła mnie poduszka z guzikowym serduszkiem. Też mi taka chodziła po głowie :))) Jest po prostu śliiiiiiczna :)

    Ściskam :))

    OdpowiedzUsuń
  8. chyba wszyscy już wyczekują tej wiosny, bo kolor zdecydowanie dale energie i chęć do życia :))
    w sprawie stołków - ja bym kupiła - kilka razu się zawahałam i teraz żałuje, bo parę rzeczy mu uciekło sprzed nosa i pozostał żal ;))
    Warkoczyk bardzo piękny :))
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudnie cudnie cudnie! Jaki wiosenny klimat ♥
    Drugie foto rulez! piękne :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak pięknie u Ciebie! I pachnie już wiosną. Jak się cieszę, że tu trafiłam!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. kcoham wszelkie zaplatańce. Sama jednak umiem tylko warkocza dobieranego. Może jakiś kurs - zrób to sama - i Twoja mama nauczy Nas zaplatać takie cuda? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szaleć, raz sie żyje :) skoro czujesz, że jak tego nie zrobisz to będziesz żałować - to nad czym się zastanawiać? Zrób sobie prezent za obronę :) I przy okazji - moje gratulacje - ogromne!!!
    A warkocz cudny. Ja tez za takimi przepadam, moja mama pięknie je wyplata... ale moje włosy zaraz lubią sobie przypomnieć,. ze się kręcą wtedy i po jakimś czasie mam taka aureolkę z tych kosmyków, co w uwięzi siedzieć nie lubią :)

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudne fotografie Agniszko! Powiało wiosną, mimo mrozu na dworze :)

    OdpowiedzUsuń
  14. u mnie zapas nasionek ... zioła i kwiaty :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba przestaję Cię lubić z każdym postem bardziej:) jesteś mega utalentowana i zazdroszczę z całego serca:)

    OdpowiedzUsuń