
Poprawiamy to, z czym przyroda poszalała - wybiegłe pędy, pokrzywione gałęzie, gąszcz chwastów. Pielęgnujemy to co najpiękniejsze - kwieciste krzewy, pachnące iglaki... A przy okazji trafiam na prawdziwe perełki - stare słoje ze szklanymi pokrywami, zmurszałe donice i... ono. Czerwone, obdrapane, przepiękne.


A najdziwniejsze jest to, że J. wcale się nie buntuje, jak wyciągam to wszystko i zachwycam się godzinami. Cud?
Pozdrawiam!