W słojach poprzelewane i opisane resztki farb - na ewentualne poprawki i "w razie czego". Nie lubię pobrudzonych, prawie pustych wiader po farbach. Taki sposób przechowywania wydaje mi się zdecydowanie wygodniejszy i estetyczniejszy.
Pamiętacie moje poszukiwania pewnego krzesła? Otóż kupiłam jedno dzięki portalowi ogłoszeniowemu. Prosto z Poznania, za 20zł. Teraz czeka mnie malowanie. Niestety chwilowo moja awersja do malowania jest na tyle silna, że jeszcze trochę postoi w takim stanie, w jakim przyjechało.
Pozdrawiam serdecznie i... zmykam malować ramę łazienkowych drzwi.
Agnieszka